Trudno mu jest podsumować lub przypomnieć sobie to, co przed chwilą skończyło czytać. 6. Problemy z połączeniem tego, co jest czytane, z wcześniejszą wiedzą. Sygnały, na które należy zwrócić uwagę: Twoje dziecko ma problemy z łączeniem świeżo przeczytanych informacji z innymi pojęciami, których wcześniej się nauczyło. 7.
4-latek nie składa zdań. Witam, mój syn ma 4 lata, od roku chodzi do przedszkola. Całkiem niedawno zaczął nazywać zwierzęta. Mówi podstawowe wyrazy "mama, tata, chodź", ale każde z nich trzeba od niego wyciągać. Nauczył się na pamięć jak sądzę zdania: "mama daj mi piciu", "mama daj mi ciacho" - czyli to, co jest mu potrzebne.
Witam! mam problem z córką która ma 8 lat i nie chce sie uczyć, gdy chcę z nią odrobić lekcję ona mówi, że nie będzie odrabiała, nie umie czytać i siedzi z założonymi rękoma co mnie bardzo denerwuje, zdarza mi się reagować krzykiem gdy coś źle zrobi, ale gdy staram się jej wytłumaczyć to ona nie słucha.
Czemu tak się uparłam, żeby nie uczyć dziecka czytać i pisać zanim pójdzie do szkoły? Bo się uparłam. I nie uczyłam ani jednego, ani drugiego syna. Czemu? Bądźmy szczerzy - bo jestem leniwa. Nie lubię robić nic, co nie ma większego sensu. A badania wykazują, że uczenie dzieci czytać przed piątymi czy szóstymi urodzinami
Dobija mnie to, bo Zosia akurat w czytaniu nie jest orłem. Nie lubi i nie chce czytać. I co, mam ją zmuszać? Zosia jest bardzo energicznym, wesołym dzieckiem, nie usiedzi długo w miejscu, czytanie to dla niej katorga. Nie chcę jej zmuszać do czegoś, co nie sprawia jej przyjemności. Wycisza się za to przy ładnych bajkach.
umie pisać i czytać w Stumilowym Lesie. wiersz, który można czytać wspak. czytać niewyraźnie, nieudolnie, jąkając się nie umie czytać i pisać
W sieci pojawiło się nagranie, które wzbudza niemałe kontrowersje. Internauci są mocno podzieleni, bowiem na filmie dorosły mężczyzna pyta nastolatka, która jest godzina. Jak dowiadujemy się z nagrania, 17-latek nie potrafi odczytać godziny z zegarka analogowego. W sieci wybuchła prawdziwa burza! 17-latek nie wie, która jest godzina
Nie umie pani czytać? - usłyszała matka z rocznym dzieckiem, która pomyliła bramki podczas kontroli na Lotnisku Chopina. Pani Monika o godz. 8 w sobotę leciała z całą rodziną na
Nękasz ich, że mało książek, za dużo gier, za dużo zabawy. Krzyczysz – synu do nauki proszę! A on człapie ze zwieszoną głową i nie chce się uczyć. Otwiera zielony zeszyt, patrzy na białą stronicę i nic. Zupełnie nic się nie dzieje. Twoje dziecko nie chce się uczyć. A Ty nie wiesz dlaczego.
Jeśli dziecko jest w klasie I lub w klasie II i ma już 7-8 lat, to było już uczone składania sylab i liter. Niestety często nie chce czytać – a musi, aby poprawić efekty. Dziecko ma kłopoty w nauce czytania, gdyż: czytanie jest trudne, teksty są infantylne i nudne, czytanie nie przynosi dziecku przyjemności, dziecko nie rozumie
I59eOm. Większość rodziców ma podobne podejście do swoich dzieci. Czuje niezwykłą dumę, gdy jego dziecko robi coś wcześniej lub lepiej niż inne dzieci. Podam przykłady. Mój zaczął chodzić, jak miał 10 miesięcy (duma). Moja gadała jak najęta, gdy miała 1,5 roku (duma, duma). Mój w wieku dwóch lat recytował wiersze (duma level tysiąc). Moja to w wieku czterech lat czytała już sobie lektury szkolne (duma level milion). Wyścig o miano najlepszego, najbardziej zaangażowanego rodzica najinteligentniejszego dziecka trwa w najlepsze. Czy jest coś złego w byciu dumnym z własnego dziecka? Oczywiście nie!! To całkowicie naturalne, że jesteśmy dumni ze swoich pociech, kiedy coś im dobrze wychodzi. Problem zaczyna się wtedy, kiedy czujemy niepokój lub porażkę, że nasze dziecko nie weszło jeszcze na jakiś etap rozwoju, a mamy świadomość, że jakieś inne dziecko w tym samym wieku już to robi dobrze. Czujemy wtedy presję i zaczynamy również wywierać ją na dziecku. Zakładając oczywiście, że dziecko jest zdrowe, bez zaburzeń rozwojowych możemy śmiało powiedzieć, że normy co do większości umiejętności, które osiągają dzieci na poszczególnych etapach rozwoju są dość szerokie. ZAWSZE jeśli masz wątpliwości co do tego, czy Twoje dziecko rozwija się prawidłowo, zapytaj specjalistę – lekarza, logopedę, psychologa, pedagoga, a nie szukaj informacji w internecie. Internet może być źródłem ciekawych, fachowych informacji, ale jest też pełen bzdur. Rodzice nie zawsze potrafią je rozróżnić, szczególnie, jeśli w grę wchodzą emocje związane z dzieckiem. Wczoraj celowo wrzuciłam na story film z naszym średnim synem, który w wieku 5 lat i 3 miesięcy czyta książkę. Jeszcze trochę kulawo, ale całkiem przyzwoicie składa zdania. Ten film miał sprowokować do komentowania. Chciałam zobaczyć jakie wywoła emocje i dowiedzieć się, co myślicie na temat czytającego pięciolatka. Czy będzie to: bez przesady, nienormalna zmusza dzieciaka do czytania w tym wieku. Czy może: wow, brawo, zdolny chłopak. Czy na przykład: jesusmario mój ma 6 i jeszcze nie umie czytać. No więc… JESZCZE NIE CZYTA, A MA JUŻ 5 LAT? Jeśli mówi, sprawnie się porusza, rozumuje, nie ma żadnych zdrowotnych problemów to cieszyć się, że rozwija się prawidłowo i nie szukać dziury w całym. Nie martwić się! Pięciolatek NIE MUSI UMIEĆ CZYTAĆ! Ani nawet znać liter. Dlaczego mój pięciolatek czytał? Bo chciał i nauczył się sam, z moją niewielką pomocą. Czy wszystkie nasze dzieci czytały w wieku 5 lat? Nie! Igor nauczył się czytać w szkole, a Oski zaczyna przygodę z literami w wieku niespełna 6 lat, bo wkurza go, że musi nas prosić o przeczytanie wszystkiego. I nas też to wkurza 😉 KIEDY DZIECKO POWINNO NAUCZYĆ SIĘ CZYTAĆ? Nie ma na to pytanie jednej, właściwej odpowiedzi. Każde dziecko jest inne. Można przyjąć, że dziecko powinno umieć czytać do ukończenia 8 roku życia. Wiele z nich oczywiście nauczy się tego wcześniej, ale nie jest to żaden priorytet. TO, ŻE DZIECKO NAUCZY SIĘ CZYTAĆ DUŻO WCZEŚNIEJ NIŻ JEGO RÓWIEŚNICY NIE JEST RÓWNOZNACZNE Z TYM, ŻE BĘDZIE SOBIE LEPIEJ RADZIŁO W SZKOLE I ŻE JEST BARDZIEJ INTELIGENTNE OD INNYCH DZIECI. Są badania, które dowodzą, że nie ma żadnej różnicy pomiędzy dziećmi, które nabyły umiejętność czytania w wieku pięciu lat, a tymi, które nauczyły się czytać w wieku lat 8.[1] Rebecca Marcon natomiast przeprowadziła badanie i porównała dzieci, które rozpoczęły naukę czytania, pisania i liczenia w przedszkolu do tych, które bawiły się w przedszkolu. Początkowo dzieci czytające i piszące lepiej radziły sobie w szkole. Jednak po kilku latach lepsze wyniki w nauce osiągały dzieci, które zamiast się uczyć bawiły się w przedszkolu. Jako pedagog wczesnoszkolny jestem absolutną zwolenniczką ZABAWY! Jeśli dziecko w wieku niemowlęcym, przedszkolnym ma się czegoś uczyć to tylko poprzez zabawę. Próby szkolnego, akademickiego wręcz podejścia do nauki u dzieci w okresie przedszkolnym uważam za zbędne, szkodliwe i nastawione na realizację ambicji rodziców, a nie potrzeb dziecka. KIEDY NIE UCZYĆ DZIECKA CZYTAĆ W OKRESIE PRZEDSZKOLNYM Kiedy nie wykazuje żadnego zainteresowania tematem liter, czytania Kiedy dowiemy się, że dziecko Anity z klatki B jest w wieku naszego dziecka i już czyta Kiedy „bombelek” blogerki czyta na instastory, a nasz jest pół roku starszy i jeszcze nie czyta Nie no oczywiście możemy uczyć czytać czterolatka, a nawet ośmiomiesieczniaka, tylko PO CO? Po to, żeby łączył litery, sylaby bez zrozumienia? Żeby pochwalić się teściowej i szwagierce? NIE JESTEM ZWOLENNICZKĄ NAUKI CZYTANIA metodą Glenna Domana (polega ona na pokazywaniu niemowlakowi tablic ze słowami jednocześnie wymawiając te słowa. Prezentuje się je dziecku kilka razy dziennie w odstępach czasu) czy dr Czerskiej (również przeznaczona dla dzieci od urodzenia). Uważam, że dziecko najpierw musi nauczyć się mówić i rozumieć, co mówi się do niego. Musi nauczyć się koncentrować i opanować masę innych umiejętności – językowych, wzrokowych, słuchowych, poznawczych zanim nauczy się czytać. Czytanie wymaga koordynacji pracy oczu z ośrodkiem w mózgu. To dość skomplikowana umiejętność wymagająca setek godzin pracy. Dziecko rozwija się intelektualnie i poznawczo poprzez swobodną zabawę, a nie poprzez rozwiązywanie zadań przeznaczonych do nauki. KIEDY ZACZĄĆ UCZYĆ DZIECKO CZYTAĆ? Kiedy będzie na to gotowe. Kiedy będzie wykazywało zainteresowanie, ciekawość i pojmowało sens tego, co robi. Będzie się czuło zmotywowane, a nie pod naciskiem rodziców uczące się czegoś, czego nie bardzo widzi sens. A zatem Oski, który skończy w kwietniu 6 lat chciałby nauczyć się czytać. To jest jego wola, jego motywacja, jego ciekawość. Ja chętnie mu w tym pomogę, ale nie będę go do tego zmuszać. Kiedy proponuję mu jakąś aktywność i widzę, że on nie jest zainteresowany, to po prostu z niej rezygnuję. Chodzi o to, był miał z tego radochę, a nie zniechęcał się. JAK WSPIERAĆ NAUKĘ CZYTANIA U DZIECI? Jak już wspomniałam kluczowe jest, żeby u dzieci w wieku przedszkolnym była to zabawa z elementami nauki. Nie zmuszamy, a stwarzamy warunki do poznawania świata liter i słów. Na początku nie potrzebujemy książek, podręczników ani elementarzy. Naukę czytania zaczynamy tak naprawdę od momentu, w którym czytamy dzieciom książeczki. To wtedy słowo pisane zaczyna wzbudzać w nich zainteresowanie. Jeśli chcemy zacząć uczyć dziecko liter, zaczynamy od samogłosek: najpierw A, E, I, O, U, potem dopiero Y. W następnej kolejności spółgłoski, pamiętając, żeby wymawiać głoski (nie be, tylko b, nie ef tylko f). Mogą się przydać puzzle – zwykłe lub piankowe albo tablice z literami. Fajnie, jeśli litera jest na obrazku powiązana z przedmiotem, którego nazwa rozpoczyna się właśnie od niej (A jak arbuz, I jak igła itp.). Obraz litery łączymy z dźwiękiem (głoską). Karty obrazkowe, zagadki CzuCzu – korzystamy z nich od lat. Polecam bardzo, nie tylko dla maluchów. Układanki – litery, sylaby np. Czytam i układam słowa, Moje układanki. Książeczki do nauki czytania dostępne w księgarniach i marketach – zadania typu wyszukaj literę, litera ukryła się w przedmiocie – znajdź ją, narysuj po śladzie, znajdź na obrazku słowa rozpoczynające się na literę… itp. NIE NAUKA PISANIA I KALIGRAFII – TU ZACZYNAMY OD SZLACZKÓW I ROZWIJANIA MAŁEJ MOTORYKI (WYKLEJANIA, WYCINANIA, RYSOWANIA, KOLOROWANIA, WYDZIERANIA ITP.) Atmosfera musi być zawsze przyjemna, bez poganiania, łajania, krytykowania. Proponowane aktywności muszą być dla dziecka ciekawe. Zabawa może trwać tylko kilka minut. Jeśli dziecko straci nią zainteresowanie, nie przeciągamy jej na siłę. Moje dzieci uczyły się czytać metodą sylabową. Uważam ją za dobrą i skuteczną. Po opanowaniu liter, zaczynały łączyć je w sylaby. Najpierw jednosylabowe wyrazy dwugłoskowe – ul, ma, do. Później jednosylabowe trzygłoskowe – las, tam, dom. Potem dwusylabowe – mama, lala, buda itd. aż do trudnych kilkusylabowych wyrazów. Następnie proste zdania. Jest masa książeczek do nauki czytania metodą sylabową – wystarczy jedna, naprawdę. Gdy dziecko nauczy się już łączyć sylaby w wyrazy można przejść do serii Czytam sobie, gdzie znajdziemy książeczki do samodzielnego czytania podzielone na poziomy. Od bardzo prostych po trudniejsze. Moi chłopcy zaczynali przygodę z samodzielnym czytaniem książek właśnie z tą serią. Niestety nie są dziś książkowymi molami. Najstarszy czyta najwięcej – lektury plus kilka książek rocznie – tylko na wyjazdach. Średni nauczył się czytać jako pięciolatek i teraz poza lekturami czytać nie chce. Namiętnie za to słucha audiobooków. Zobaczymy, jak będzie z najmłodszym. Póki co bardzo chce poznać świat liter. Będę go wspomagać. Jeśli nie będzie chciał, zaczekamy do przyszłego roku. Na spokojnie. Jako rodzice musimy zrozumieć, że do czasu pójścia dziecka do szkoły najważniejsza jest dla niego zabawa. Nie nauka. A jeśli nauka to wyłącznie poprzez zabawę. Obciążenie dziecka nadmierną ilością wiedzy w pierwszych latach życia, może okazać się dla niego szkodliwa. Nie musimy organizować dziecku każdego dnia od rana do wieczora z myślą o jego edukacyjnej przyszłości. Musi mieć czas na swobodną zabawę, a także na to, by leżeć na dywanie i patrzeć w sufit, jeśli ma na to ochotę. Pamiętaj, że nuda jest receptą na kreatywność. Twoje dziecko nie musi idąc do szkoły umieć czytać, pisać, liczyć, bo tego wszystkiego tam właśnie będzie się uczyć. I to nie jest za późno. To jest absolutnie właściwy czas. Pamiętaj, że przez całą pierwszą klasę Twoje dziecko będzie uczyło się czytać i pisać. Jeśli nauczy się wszystkiego wcześniej, przez cały rok będzie nudziło się w szkole. Wiem co mówię. Nie wmawiajmy dzieciom, że są geniuszami, nie zatruwajmy im dzieciństwa swoimi chorymi ambicjami. Być może Twoje dziecko jest zdolne, utalentowane, ale nie popadaj w skrajności. Nie mówię tu, że należy tłumić w dziecku ciekawość, hamować jego rozwój, ograniczać możliwości. Przeciwnie! Wspierajmy, zachęcajmy, stwarzajmy możliwości do harmonijnego rozwoju. Opartego na naturalnych predyspozycjach dziecka, a nie na porównaniach do syna kuzynki, starszego dziecka czy córki jakiejś celebrytki. Anna Jaworska – pedagog wczesnoszkolny, MumMe Jeśli spodobał Ci się mój wpis udostępnij go proszę, klikając UDOSTĘPNIJ (kopiuj/wklej nie jest udostępnieniem). Polub moją stronę na Facebooku Zajrzyj na mój Instagram Wpis może zawierać lokowanie produktów lub usług, ale nigdy nie polecam tych, których nie sprawdziłam i z których sama bym nie skorzystała. Polecam wyłącznie to, czemu ufam i w co wierzę. [1] Suggate, Schaughency and Reese
Aby wszystkim żyło się lepiej. Warto znać swoje miejsce Nie wiem dlaczego tak się stało, ale spora część rodziców zaczęła traktować kolejne, zupełnie naturalne etapy życia swoich dzieci, jako jakieś niesamowite sukcesy. Co gorsza, niektórzy z nich traktują je wręcz jako sukcesy, które dziecko zawdzięcza właśnie im i ich niesamowitym zdolnościom pedagogicznym. Pierwszy kroczek, pierwsze wypowiedziane słowo albo niedajbóg nawet pierwszy ząbek, zamiast powodem do czystej radości z tego, że dziecko się rozwija, stały się sposobem na udowadnianie wyższości jednych rodziców/dzieci/metod wychowawczych nad drugimi lub sposobem na wytykanie błędów wychowawczych innym ludziom. Tymczasem dla mnie takie przechwałki są objawem jedynie tego, że owi rodzice nie mają bladego pojęcia o rozwoju dzieci. I tych rodziców (oraz wszystkich innych zainteresowanych), chciałbym poprosić, aby zapamiętali jedne z pięciu najważniejszych słów dotyczących wszystkich dzieci. „Każde dziecko rozwija się inaczej” I o ile nie jesteśmy jakimiś wybitnymi i uznanymi psychologami dziecięcymi z doktoratem w neurobiologii lub kompletną patologią, która całkowicie zaniedbuje rozwój własnych dzieci, to nasze dzieci rozwijać się będą we własnym tempie i nasze starania pozostaną raczej niezauważone. To znaczy oczywiście – może uda nam się nauczyć nasze dziecko czytać czy pisać trochę wcześniej niż jego kolegów, ale za rok nikt nie będzie o tym pamiętać, więc moim pytaniem jest, po co mielibyśmy to robić? Dla kogo? Na pewno nie dla dziecka, bo dzieci z natury znacznie chętniej się uczą wtedy, gdy są gotowe do nauki, a nie wtedy, gdy ktoś im każe. Przeczytałem ostatnio świetny cytat, który doskonale to podsumowuje: „Możesz się męczyć tygodniami, aby nauczyć dziecko rozpoznawania kolorów, zanim jest gotowe do nauki albo możesz zrobić to w kilka chwil, gdy już jest gotowe.” Dokładnie tak samo jest niemal z każdym rodzajem nauki Tak samo jest z nauką czytania, pisania, chodzenia czy nawet mówienia. Możemy inwestować nasz majątek w różne pomoce dydaktyczne i zajeżdżać nasze dzieci na różnych zajęciach dodatkowych z native speakerami i trenerami personalnymi albo możemy po prostu pozwolić im rozwijać się ich tempem. Zauważamy zainteresowanie cyferkami? Pobawmy się cyferkami. Zauważamy ciągotki do literek? Poczytajmy z dzieckiem. Dziecięca chęć nauki jest naturalna – wykorzystujmy ją, gdy się pojawi, ale nie przyspieszajmy jej na siłę, bo naprawdę nie ma takiej potrzeby. Spójrzmy na chodzenie. Czy można dziecko wspierać w chodzeniu zanim jest na to gotowe? Oczywiście, że można. Jednak specjaliści ostrzegają, iż może to być bardzo szkodliwe. Dziecko powinno zacząć chodzić wtedy, gdy jego stawy będą odpowiednio na to przygotowane – jeśli będziemy mu pomagać (sami lub np. przez chodzik), to możemy mu zrobić krzywdę. Czy więc warto cokolwiek przyspieszać? Dla mnie najważniejszym pytaniem wydaje się „po co”? Dla kogo mielibyśmy to robić? Na pewno nie dla dziecka, bo jak to podsumowała Asia: „Wczesna nauka czytania nie ma większego sensu, bo dopóki dziecko nie potrafi połączyć tego, co czyta z konkretnym obrazem, nie jest ono niczym, jak zwykłą tresurą” (źrodło). Zresztą jak napisałem powyżej, przyspieszanie nauki chodzenia też nie jest najlepszym pomysłem. Więc dla kogo mielibyśmy to robić? Dla znajomych? Aby widzieli jakimi cudownymi jesteśmy rodzicami? Kosztem dziecka? Jaka motywacja mogłaby nam przyświecać, którą dałoby się obronić? Może nam się wydawać, że chcemy to zrobić dla dobra dziecka, chcąc zapewnić mu łatwiejszy start, ale to nie ma odzwierciedlenia w faktach. Czy dziecko wcześnie nauczone rozróżniania kolorów rozróżnia je lepiej od innych? Zresztą przeprowadzono nawet badania na ten temat W książce „Geny i edukacja” (Kathryn Asbury, Richard Plomin, 2014) opisane było badanie przeprowadzone na dwóch grupach sześciolatkach, które właśnie zaczynały naukę w szkole. Różnica pomiędzy tymi grupami polegała na tym, że jedna uczyła się od trzeciego roku życia, a druga dopiero rozpoczynała naukę. Początkowo przepaść między ich umiejętnościami była ogromna Jednakże. Po trzech latach, gdy dzieci miały dziewięć lat, przebadano je ponownie. I co ciekawe – jakakolwiek zauważalna różnica między tymi dwoma grupami przestała istnieć. Niektóre dzieci zaczynające naukę w wieku sześciu lat były po tym czasie prymusami, a niektóre z dzieci zaczynających w wieku trzech lat, były w ogonie klasy. Tak więc okazało się, że wiek rozpoczęcia nauki nie miał żadnego znaczenia dla późniejszych szkolnych sukcesów. Zostawmy więc ten owczy pęd Skoro więc nasze starania o to, aby nasze dziecko było prymusem w każdej dziedzinie, niekoniecznie odniosą oczekiwany skutek, to tym bardziej zalecam odpuszczenie sobie tych prób. Naprawdę, nie wszystko musi mieć napis „edukacyjne”, aby uczyło. Niech suchą naukę, zastąpi zabawa. Zamiast nauki dni tygodnia, podgrywajmy różne emocje i porozmawiajmy o nich. Zamiast dodatkowego angielskiego, wyjdźmy na świeże powietrze. Poodkrywajmy trochę świata, zamiast o nim czytać. Porozmawiajmy z dzieckiem i posłuchajmy go, zamiast tylko wykładać. Pośpiewajmy, potańczmy, poskaczmy, poturlajmy się. I nie przejmujmy się tym, że inni będą oceniać nas pod względem tego ile potrafi nasze dziecko, bo to ani dla nas, ani dla naszego dziecka nie ma żadnego znaczenia. Znaczenie mają wspomnienia, które będziemy w przyszłości ze sobą dzielić. Piękne wspomnienia z czasów niespędzonych nad nauką, tylko z radosnych czasów spędzonych wspólnie. Może też dzięki temu nasze dzieci staną się dobrymi ludźmi, których wręcz warto będzie poznać, a nie tylko takimi, którzy zdobędą jeden czy dwa dyplomy więcej od innych. Prawa do zdjęcia należą do Michael.
Jest wiele metod nauki czytania, jednak kiedy zrobiłam dokładny research w tym temacie, doszłam do wniosku, że dla naszych dzieci najlepsza będzie metoda sylabowa. W dzisiejszym wpisie dowiecie się na czym polega ta metoda i jak stosować ją krok po kroku, a na końcu wpisu znajdziecie rabat na zakup genialnych pomocy do nauki czytania przez zabawę. Największa zaleta metody sylabowej to eliminacja głoskowania, czyli czytania „po jednej literce” – dzięki temu dziecko czyta szybciej, bardziej płynnie i więcej rozumie z czytanego tekstu. Głoskowanie to ważny proces, potrzebny w naszym języku. Jednak lepiej wprowadzać je na końcu, gdy dziecko już umie czytać. Sylaby są o wiele prostsze do nauki czytania, dlatego uczymy się na sylabach, a potem możemy głoskować do woli Metoda sylabowa jest znana i stosowana już od lat 50. XX wieku. Wyszła od niej na przykład prof. Jagoda Cieszyńska opracowując znaną metodę symultaniczno-sekwencyjną zwaną metodą krakowską, wyszli też „Łowcy Wyrazów” tworząc świetne pomoce do nauki czytania metodą sylabową. Ponadto pomoce edukacyjne „Łowcy Wyrazów”, które chcę Wam dziś pokazać, to totalnie bezstresowa nauka przez zabawę połączona ze śpiewaniem piosenek. Przy zakupie otrzymacie nagrania, które można odtwarzać np. z telefonu. Są to spokojne, bardzo przyjemne melodie, trochę w stylu lat 60 Takie połączenie czytania ze śpiewaniem rozwija koordynację wzrokowo-słuchowo-ruchową oraz tzw. słuch fonemowy. W przeciwieństwie do innych metod nauki czytania „Łowcy Wyrazów” umożliwiają naukę polisensoryczną – dzieci odbierają tę zabawę wielozmysłowo: wykorzystują wzrok, słuch, dotyk, a także ruch, śpiewają piosenki, wskazują sylaby na macie, układają kostki lub grają w grę planszową. „Łowcy Wyrazów” to pomoce bardzo wysokiej jakości, proste w użyciu i mające wiele zastosowań → mnóstwo możliwości zabawy Po prostu cudo! Bardzo podoba mi się, że są tak uniwersalne i nie stawiają ograniczeń (tak jak inne pomoce dostępne na rynku zamknięte na jednym temacie). Korzystając z „Łowców Wyrazów” można podążać za dzieckiem w zależności od jego aktualnych zainteresowań: bawić się w sklep, szkołę lub układać nazwy zwierząt, pojazdów lub planet i stawiać na kreatywność. Najpierw rozwiejmy jednak wątpliwości, czy do nauki czytania potrzebne są pomoce? CZY DO NAUKI CZYTANIA POTRZEBNE SĄ POMOCE? Kiedy kilka tygodni temu pokazałam na Instagramie i Facebooku, że testujemy zestaw do nauki czytania metodą sylabową. Jedna z Was wyraziła wątpliwość „czy naprawdę potrzebujemy tych wszystkich skomplikowanych, czasochłonnych zestawów, plansz i gier, żeby dziecko nauczyło się czytać?”. W odpowiedzi parę Czytelniczek stwierdziło, że nie potrzebujemy, bo ich dzieci nauczyły się czytać płynnie w wieku 4 lat. Super, gratulacje! Tylko czy to dotyczy wszystkich dzieci? Już odpowiadam: Po pierwsze zabawy, które dziś pokazuję, nie są ani skomplikowane, ani czasochłonne. To po prostu jedna z wielu form zabawy i wspólnego spędzania czasu, które możemy zaproponować dzieciom. Po drugie: to czy dziecko nauczy się czytać w wieku 4 czy 8 lat w dużej mierze nie zależy od rodzica, tylko od indywidualnych zainteresowań i predyspozycji dziecka. Już kilka razy pisałam na blogu o fazach wrażliwych oraz 8 rodzajach inteligencji. Nauka czytania najłatwiej przychodzi dzieciom obdarzonym inteligencją językową (inaczej werbalną lub lingwistyczną). Pozostałe rodzaje inteligencji to inteligencja logiczno-matematyczna, wizualno-przestrzenna, muzyczna, cielesno-kinstetyczna, przyrodnicza, interpersonalna oraz intrapersonalna. Co istotne, niektóre z tych rodzajów inteligencji trudno zmierzyć (i pochwalić się, że czterolatek potrafi czytać lub liczyć ). System edukacji też przyzwyczaił nas do tego, że najwyżej ceniona jest inteligencja językowa i logiczno-matematyczna, ale tak naprawdę żaden z powyższych rodzajów inteligencji nie jest w żaden sposób lepszy ani gorszy! I po trzecie: moim zdaniem to mit, że dzieci, które czytają z rodzicami dużo książek, szybciej uczą się czytać. Romek i Irenka uwielbiają książki… ale wolą, gdy to ja im je czytam! Od zawsze czytamy bardzo dużo: starszy syn wkrótce skończy 9 lat i od tych dziewięciu lat dzień w dzień czytam dzieciom o wiele więcej niż „przepisowe” 20 minut dziennie. Bardzo to lubię – mogę śmiało powiedzieć, że to mój ulubiony moment dnia i sposób na wyciszenie i bliskość! Zresztą efekty widać na blogu w postaci rewelacyjnych książek, które regularnie Wam polecam. Jednak Romek to mały inżynier, typowo ścisły umysł. Chętnie sięga po książki i je przegląda, ale nigdy nie ciągnęło go do samodzielnego czytania grubych tomów bez obrazków. Za to już w przedszkolu świetnie radził sobie z matematyką, ma też ogromną wiedzę o silnikach, mechanice i wszelkich przestrzennych konstrukcjach: od Lego Technic po origami. Po prostu u Romka dominuje inteligencja logiczno-matematyczna oraz wizualno-przestrzenna i to też jest super! Zresztą nigdy nie miałam ambicji, aby w każdej dziedzinie edukacji brać udział w rodzicielskim wyścigu szczurów Dlaczego więc zdecydowaliśmy się na naukę czytania metodą sylabową? „Łowcy Wyrazów” nadają się dla dzieci od 4 roku życia wzwyż. My jesteśmy na takim etapie, kiedy „Łowcy” przydadzą się zarówno Irence (5 lat), jak i Romkowi (prawie 9 lat). Irenka jest właśnie w fazie wrażliwej na naukę czytania i pisania – zapisuje całe strony zlepkami przypadkowych liter, kartkuje książki i stara się czytać pojedyncze słowa lub opowiada własne, niezwykle skomplikowane historie Irka chodzi do przedszkola Montessori, z którego jesteśmy bardzo zadowoleni. Największa zaleta pedagogiki Montessori to podążanie za dzieckiem i indywidualna ścieżka rozwoju zgodnie z fazami wrażliwymi (które u każdego dziecka występują w nieco innej kolejności). Romek też chodził przez 4 lata do tego samego przedszkola i rozwijał się zgodnie ze swoimi ścisłymi zainteresowaniami – z czego bardzo się cieszymy, bo ten wiek 3-6 lat jest kluczowy i ma wpływ na całą dalszą edukację dziecka, jego ciekawość świata, kreatywność i podejście do nauki. Jednak w przedszkolu Montessori stosowana jest inna metoda nauki czytania, która u Romka się nie sprawdziła (oczywiście biorąc też pod uwagę jego wąską, ścisłą specjalizację). Uważam, że metoda sylabowa byłaby lepsza. Co istotne, ta metoda nadaje się dla wszystkich dzieci, niezależnie od tego do jakiego przedszkola chodzą Nasz syn jest obecnie w II klasie w publicznej szkole podstawowej i nadal nie przepada za czytaniem. A to ten etap, kiedy dzieci muszą już czytać lektury (coraz grubsze!) i rozwiązywać zadania na rozumienie tekstu. Dlatego chcę wykorzystać metodę sylabową, aby mu to ułatwić. To metoda, dzięki której Romek nie będzie czytać „po jednej literce”, tylko całymi sylabami – wówczas dzieci czytają bardziej płynnie, szybciej i ze zrozumieniem. JAK ZACZĄĆ NAUKĘ CZYTANIA METODĄ SYLABOWĄ? NAUKA SAMOGŁOSEK Zawsze zaczynamy od nauki samogłosek – najlepiej, aby były to kolejno: Samogłoski prymarne: A U (Ó) O Samogłoski sekundarne E I Y Na późniejszym etapie nauki samogłoski nosowe: Ą Ę Na macie i kostkach sylabowych „Łowcy Wyrazów” wszystkie samogłoski są zaznaczone pięknym kolorem pomidorowym Następnie utrwalamy samogłoski – bawimy się z dzieckiem w zagadki typu „gdzie na macie/kostce mieszka samogłoska A?”. W ebooku „Łowcy Wyrazów” znajdziecie kilkanaście innych, bardzo fajnych zabaw utrwalających tę wiedzę. WYRAŻENIA DŹWIĘKONAŚLADOWCZE Gdy dziecko już dobrze rozpoznaje samogłoski, wprowadzamy rozpoznawanie wyrażeń dźwiękonaśladowczych – czyli tak naprawdę pierwszych sylab, w których powtarzają się znane dziecku samogłoski Mogą to być: odgłosy zwierząt, ludzi, pojazdów itd. W ich utrwaleniu bardzo pomocne będą kostki sylabowe oraz karty z odgłosami zwierząt. UKŁADANIE IMIENIA DZIECKA Dla każdego dziecka bardzo ważne jest jego imię i zapewne to pierwsze słowo, które maluch nauczy się pisać i czytać (a może raczej: rozpoznawać jego obraz graficzny ). Tak było w przypadku Romka i Irenki – potrafili napisać swoje imię 2 lata przed tym, gdy zaczęli pisać i czytać inne wyrazy. Na tym etapie układamy imię dziecka z kolorowych kostek sylabowych, można też odnaleźć odpowiednie pola na macie sylabowej i wykonać kilka zabaw utrwalających z ebooka. NAUKA SYLAB OTWARTYCH Gdy mamy „zaliczone” etapy od 1 do 3, możemy przejść do nauki sylab otwartych – to wszystkie sylaby widoczne na macie. Aby je przyswoić, najlepiej pokazywać sylaby na macie sylabowej, przy pomocy wskaźnika (u nas w tej roli drut od deski do prasowania – prawdziwe zero waste! ), jednocześnie słuchając piosenek sylabowych, które można pobrać ze strony samodzielnie lub przy zakupie maty, kostek lub zestawów. W tym filmie możecie zobaczyć jak wygląda taka nauka – te piosenki to ulubiony etap Irenki i Romka Poza śpiewaniem warto osobno omówić z dzieckiem każdą spółgłoskę i jej tzw. grupę sylabową: na przykład P to spółgłoska, a jej grupa sylabowa to PU PÓ PO PA PE PI PY PĄ PĘ (dokładnie w takiej kolejności są one uporządkowane w piosenkach i na macie). Pobawcie się nimi trochę! Można wymyślać przykłady słów zaczynających się na te sylaby i wykonywać inne zabawy z ebooka – jest tam kilkanaście fajnych propozycji do każdego etapu. UKŁADAMY WYRAZY Przedostatni etap to układanie wyrazów, w których pojawiają się: zbiegi spółgłosek, dwuznaki, zmiękczenia i samogłoski nosowe itd. Być może brzmi to dla Was skomplikowanie, bo tak jak ja nie jesteście z wykształcenia logopedami lub lingwistami Ale po pierwsze: wszystko jest krok po kroku wyjaśnione w ebooku (jest tam też kilkadziesiąt zabaw do tego tematu). A po drugie: na tym etapie dzieci już na tyle dobrze radzą sobie z rozpoznawaniem sylab, że to wszystko przychodzi naturalnie i można znacznie uprościć lub wręcz pominąć ten etap i przejść do ostatniego etapu – treningu czytania. TRENING CZYTANIA To już czysta przyjemność, utrwalenie i zastosowanie w praktyce umiejętności, które dziecko zdobyło w poprzednich etapach. Ebook proponuje w tym punkcie kilkanaście ciekawych zabaw. Na tym etapie można też wprowadzić: rebusy krzyżówki nieoczywiste wielkoformatową grę planszową „Łowcy Żywiołów” metoda sylabowa Ten etap obejmuje też oczywiście czytanie książek. Na rynku są dostępne różne serie do nauki czytania, w których sylaby są oddzielone myślnikiem lub zaznaczone innym kolorem. Mamy trochę takich książek – polecam zwłaszcza poniższe tytuły: „Czytanki sylabowe z obrazkami” „Kupisz mi?” z serii „Czytamy Sylabami” (jest też kilka innych części, ale nie odpowiada nam tematyka) Seria „Już czytam sylabami” Zielonej Sowy Mam nadzieję, że dzięki tym przykładom możecie już sobie wyobrazić jak wygląda w praktyce nauka czytania metodą sylabową. To naprawdę „bezbolesna” i intuicyjna metoda, typowa nauka przez zabawę. Aby jeszcze lepiej Wam wszystko uporządkować, poniżej krótko omówię i pokażę każdą pomoc „Łowcy Wyrazów”: „ŁOWCY WYRAZÓW” KTÓRĄ POMOC WYBRAĆ? Wszystkie pomoce „Łowcy Wyrazów” nadają się dla dzieci od 4 roku życia wzwyż. Doskonale sprawdzą się u: przedszkolaków – do nauki liter, sylab, a następnie do właściwej nauki czytania uczniów szkoły podstawowej – do doskonalenia czytania (szybkiego, płynnego i ze zrozumieniem), a także do trenowania ortografii i wzbogacania słownictwa MATA SYLABOWA 149 zł (lub 134 zł z kodem RONJA10, rabat działa do końca marca 2021) Pierwsza i najważniejsza pomoc do nauki czytania metodą sylabową. To duża mata o wymiarach 109 x 101 cm, wykonana z bardzo mocnego, elastycznego, odpornego na zabrudzenia materiału. Można zawiesić ją na ścianie lub tak jak my rozkładać na podłodze, a po zabawie zwijać w rulon. Przy zakupie maty otrzymacie też specjalnie skomponowaną muzykę, czyli piosenki sylabowe, do pobrania w formacie mp3 (ja odtwarzam je dzieciom z telefonu). Na macie znajdują się samogłoski (czerwone) oraz spółgłoski dźwięczne i bezdźwięczne wraz z ich grupami sylabowymi (odpowiednio: błękitne i zielone). EBOOK „Sztuka czytania Zbiór ćwiczeń, zabaw i gier z wykorzystaniem Łowców Wyrazów” (PDF) 59 zł (53 zł z rabatem RONJA10) To moim zdaniem kolejny „must have”, który bardzo Wam pomoże – znajdziecie tu łączne kilkadziesiąt ćwiczeń do każdego z 6 opisanych powyżej etapów metody sylabowej. KOSTKI SYLABOWE 249 zł (224 zł z rabatem RONJA10) To już nieco droższa zabawa, ale moim zdaniem warto się szarpnąć W zestawie jest 70 kolorowych kostek z mocnej tektury zapakowanych w estetyczne pudełko. Samogłoski, głoski dźwięczne i bezdźwięczne są na nich oznaczone kolorami oraz dzwoneczkami wewnątrz kostek – według mnie to genialne rozwiązanie, bo zabawa kostkami angażuje kilka zmysłów dziecka (wzrok, słuch i dotyk), a taka nauka jest najbardziej skuteczna! Przy zakupie kostek również otrzymacie specjalnie skomponowaną muzykę, czyli piosenki sylabowe w formacie mp3. ODGŁOSY ZWIERZĄT Można kupić je w formie: cyfrowej: 40 stron PDF do druku (10 zł w cenie regularnej lub 9 zł z rabatem RONJA10) fizycznej: 20 dwustronnych kart – to trwałe karty wysokiej jakości, formatu A4 (45 zł w cenie regularnej lub 40,50 zł z rabatem RONJA10) REBUSY Można kupić je w formie: cyfrowej: 20 stron PDF do druku (10 zł w cenie regularnej lub 9 zł z rabatem RONJA10) fizycznej: 10 dwustronnych kart – to również sztywne i trwałe karty A4 wysokiej jakości. Każde rozwiązanie rebusu można ułożyć w dwóch wariantach: z pomocą kostek z pojedynczymi literami lub wykorzystując jak najmniejszą ilość klocków. Aby ułatwić rozwiązanie rebusu i utrwalić wiedzę na temat samogłosek, spółgłosek i sylab, pola mają takie same kolory jak kostki, które należy na nich ułożyć (32 zł w cenie regularnej lub 28,80 zł z rabatem RONJA10). KRZYŻÓWKI NIEOCZYWISTE 35 zł (31,50 zł z rabatem RONJA10) Bardzo pomocne na ostatnim, szóstym etapie nauki – trening czytania. To elastyczna, mocna, odporna na zabrudzenia plansza o wymiarach 67 x 45 cm wykonana z tego samego materiału co mata sylabowa i gra planszowa. Krzyżówki są dostępne w dwóch wariantach: TYGRYS – prostszy wariant ŁYŻWIARZ – trudniejszy wariant pomocny w nauce ortografii WIELKOFORMATOWA GRA PLANSZOWA „ŁOWCY ŻYWIOŁÓW” 169 zł (152 zł z rabatem RONJA10) Największa gra planszowa jaką mamy! Jest naprawdę ogromna – o wymiarach 100 x 120 cm. A Romek i Irenka uwielbiają w nią grać Gra nadaje się dla dzieci od 4 lat, tak jak wszystkie pozostałe pomoce. Jest tak pomyślana, aby mogli z niej korzystać gracze w każdym wieku: młodsze dzieci ćwiczą znajomość liter i sylab, starsze – układają wyrazy, trenują ortografię i rozwijają słownictwo, a dorośli też muszą wysilić mózgownicę Podobnie jak mata sylabowa i krzyżówki, gra wykonana jest z elastycznej, trwałej, odpornej na zabrudzenia gumy, którą można zwinąć w rulon i przechowywać w pudełku. Oprócz maty z grą w zestawie są 4 pionki Indian, 24 karty mocy, kostka do gry, 12 piór do samodzielnego wycięcia, notes do zapisywania wyników, instrukcja oraz worek do losowania kostek sylabowych (ważne: gra nie zawiera kostek sylabowych – można dokupić je osobno albo zamiast nich używać karteczek z sylabami DIY ). ZESTAWY Jeśli zainteresowała Was nauka czytania metodą sylabową, najbardziej opłaca się kupić jeden z poniższych zestawów: GRA PLANSZOWA „ŁOWCY ŻYWIOŁÓW” + KOSTKI SYLABOWE (328 zł w cenie regularnej lub 295 zł z rabatem RONJA10) „First-aid kit” Pierwsza pomoc w nauce czytania „Łowcy Wyrazów” – zawartość zestawu to: MATA SYLABOWA + KOSTKI SYLABOWE + PIOSENKI + EBOOK (378 zł w cenie regularnej lub 340 zł z rabatem RONJA10) „First-aid kit XL” Pierwsza pomoc w nauce czytania „Łowcy Wyrazów” – zawartość zestawu to wszystkie produkty: mata sylabowa + kostki sylabowe + piosenki + ebook + gra „Łowcy Żywiołów” + karty z odgłosami zwierząt + karty z rebusami + 2 wersje krzyżówek nieoczywistych (cena 550 zł w cenie regularnej lub 495 zł z rabatem RONJA10) metoda sylabowa Na wszystkie zestawy, produkty fizyczne i cyfrowe w sklepie “Łowcy Wyrazów” macie rabat 10% na hasło RONJA10. Rabat działa do końca marca 2021 r. metoda sylabowa Dajcie znać jak podobał Wam się dzisiejszy wpis Jak wygląda u Was nauka czytania? Macie doświadczenie z metodą sylabową lub innymi metodami? Starałam się, aby ten wpis był jak najbardziej wyczerpujący, ale jeśli macie jakiekolwiek pytania – piszcie śmiało w komentarzach ↓ metoda sylabowa Pomocny tekst? Polub go lub udostępnij: . Napisz komentarz poniżej ↓ Dziękuję! metoda sylabowa Miłego dnia! metoda sylabowa Liczba odsłon: 6 353